Społeczeństwo zostało poinformowane. Nie było gazety, która nie napisałaby o nowych regulacjach związanych z upublicznianiem informacji, ile lekarze zyskują na kontaktach z firmami farmaceutycznymi. Oczywiście chodzi o konkretne wynagrodzenia i sponsoring, a nie o korzyści niematerialne, którymi nikt tu sobie głowy zawracać nie będzie. Bo i po co? Temperatury nie podnosi przecież wiadomość o udziale doktora X w zagranicznym sympozjum, dzięki któremu przedyskutować mógł z ekspertami wartość jakiegoś badania klinicznego – ważne, za ile pojechał i czy rzeczywiście nie powinien mieszkać w hostelu. Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA już dobrze zadbał o to, aby konferencję zorganizowaną na temat Kodeksu w siedzibie Fundacji Batorego odpowiednio nagłośnić – wynajęt...