Wszystko i nic. Taki jest rzeczywisty wpływ Prezydenta Rzeczpospolitej na ochronę zdrowia. Bez współpracy z rządem niczego nie osiągnie. Ale sam może zgłaszać rozmaite inicjatywy i przedstawiać ministrowi pomysły autorstwa swojej Kancelarii. Do tej pory nie zdarzyło się jednak, aby którykolwiek z poprzednich prezydentów odcisnął swoje piętno na reformach systemu. Nie każdą ustawę może oczywiście podpisać – tu decydują mimo wszystko polityczne kalkulacje i bądźmy szczerzy: rzeczywisty interes pacjentów lub lekarzy liczy się najmniej. Smutne to trochę. Ale czy zauważyli Państwo, że podczas ostatniej kampanii kandydaci na ten urząd za bardzo nie interesowali się zdrowiem narodu? Może to i dobrze z uwagi na wspomniane wąskie kompetencje, jednak warto byłoby chyba podpowiedzieć niezor...