
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Minęło sześć lat. Wydaje się, że to mało, a mi się wydaje, że to był zupełnie inny świat... Archiwum 2012 maj »marzec »2008 lipiec »marzec »luty »styczeń »2007 grudzień »październik »wrzesień »sierpień »lipiec »czerwiec »maj »kwiecień »marzec »luty »styczeń »2006 grudzień »listopad »październik »wrzesień »sierpień »lipiec »czerwiec »maj »kwiecień »marzec »luty »styczeń »2005 grudzień »listopad » | 2006-12-31 17:21 Sylwester 2006. Zaraz idę do Flecika. Dzisiaj godzinę robiłam koreczki.. Brrr... Nie lubię tej całej kuchennej babraniny ;] Ale cóż. Jak trzeba to trzeba. No. Dzisiaj podjęłam jedną decyzję. Dziewczyny zabrały swój sprzęt z kościoła, ja zabralam siebie. Ale. Z kursu tutaj nie zrezygnuję. Może mnie za to zlinczują, ale nie. Bo mimo wszystko jest to moja parafia i nie chce się od niej totalnie odcinać. Śpiewać mogę gdzie tylko dusza zamarzy. Ale na kurs chcę tutaj. Powiedziałam rodzicom, żeby nie czekali na mnie z obiadem jutro ;P Ale na obiad już wrócę. Przynajmniej się postaram. W ogóle mam pewne postanowienia noworoczne, ale... ;] Napiszę je dopiero jutro. A tymczasem.. Życzę wszystkim szmpańskiej zabawydo białego rana {ale w pionie!} i szczęścia w nowym roku! Hepi niu jer ! . ;* komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-30 20:30 [*]. To trudne tak. Jak to w moim zwyczaju bywa, w wolne dni siedzę do późnych godzin przy kompie. Bylo tak też i wczoraj. Muzyka grała ostrow słuchawkach, gdyby zadzwonił telefon, żebym do kogoś na impreze poszła, poleciałabym jak na skrzydłach. O 00:45 zadzwoniła do mnie kuzynka, zapłakana... Ja do niej tekst 'Te, piękna, zycie za krótkie jest, żeby płakac'. A ona do mnie, że Arek nie żyje... W pierwszej chwili nie uwierzyłam. POwiedziałam, że jest głupia... A ona do mnie, żebym wyłączyła do disko polo, i wzięła coś w reszcie do mojej bani. To ja już kompletnie się rozstroiłam. Byłam w szoku. Równo o północy, kiedy wybił dzień jego 18tych urodzin, zadał sobie złoty strzał. Kurczę... Miał całe życie przed sobą. I kochającą rodzinę. Bo miał wspaniałych rodziców. Nigdy sie nie pogodzę z jego odejściem... Jutro... Wypiję za niego lampkę szampana... I puszczę mu gwiazdkę w niebo. Jakby on był cały czas na tym świecie. Bo on będzie tu. Póki będzie w naszej pamięci. __________________________________________________________ komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-28 23:44 ... Pamiętam moje postanowienia noworoczne na 2006 r. Ile się z nich spełniło? Prawie żadne. Albo się za mało starałam, albo po prostu nie bylam w stanie tego osiągnąć. 1.10 kg schudnąć. Schudłam niecałe 8 kg. 2. Średnia nakoniec gim 5,5. Miałam 5,38. 3. Już więcej się nie ciąć. Niezliczona ilość razy. 4. Dostać się do Kopernika... No ok, udało się. 5. Miałam przestać pyskować do nauczycieli... No teraz już nie pyskuję, ale w gim różnie z tym bywało. 5. Punktów z testów na koniec gim - 80. Miałam 75. 6. 5 z matmy. Udało się na koniec gim. Teraz jest 3/2. 7. Przeczytać 150 książek. Przeczytałam 103. 8. Pojechać gdzieś na wakacje. Nie udało się. Zobaczymy, co sobie wymyslę na następny rok... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-28 22:45 Przyjacielu... Przyjacielu, chcę zostać z Tobą, przy Tobie chcę być i nie trzeba, byś mówił coś; wystarczy byś był. Ref. Bo nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie oddaje bym ja mógł żyć Chcę być z Tobą, gdy jest mi dobrze i kiedy mi źle Przyjacielu, otwieram przed Tobą serce me. ;* komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-26 22:08 I po świętach. No cóż. Święta? Z jednej strony mile zaskoczona. Z drugiej załamana. Nie sądziłam, że wszystko się tak potoczy. Że nawet w TYM czasie będę musiała wybierać. Ale od początku. Wigilia. W domu... No, no, no... spokojnie jak nigdy. Opłatek, wszystko w swoim czasie. Szok. Mikołaj przyniósł drobne upominki. Może nie będzie to fajne, ale powiem to. Wydaje mi się, że było tak spokojnie, bo tata był chyba tylko 1,5 h był w domu i pojechał do pracy dalej. No... Wiem, ze jestem wyrodną córką, wiem. A w kościele... Pisałam, co się działo na pasterce. A jeszcze stosunki w scholi się popaprały, i to na dobre. Życie. I Dzień Świąt. Rano spokojnie, zjadłam śniadanie, poszłam na mszę, spotkałam sie z moimi Dziubkami. Potem pojechałam z tatą do niego do pracy, potem obiad zrobiłam... Spoko. Później Aga wpadła. Ale to opisywałam. Wieczorem poszłam do Flecika. Był u niej Kuba i Ania. Posiedziałam z nimi, pogadałam, wstepnie ustaliliśmy, że odchodzimy ze scholi i tworzymy swoją scholę w kościele wojskowym. II Dzień Świąt. Pojechaliśmy dzisiaj na Msze do wojskowego, żeby pogadać z ks. Witkiem na temat scholi, ale niestety okazało się, że pojechał do domu i będzie dopiero w sobotę. W domu na luzie było... Święta nigdy nie były takie spokojne... Ale to chyba przez obecne moje zachowanie.. Ale to nie wazne. Teraz tylko stoję przed wyborem - odejść z mojej parafii? Kurczę... Boję się tylko reakcji ks. Krzyśka. No bo mimo wszystko mam co miesiąc spotkania kursu, które on prowadzi... I tak przed trzy lata... nie da się żyć w takim zawieszeniu... No cóż. Jakoś dam radę. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-25 18:14 Na ustach uśmiech, a w sercu ból... ... to najtrudniejsza z życiowych ról. Była u mnie Aga. Pogadałyśmy. Było ok. Ale teraz siedze sama. I ryczę. Z niczyjej winy. Po prostu. Ja już mam tego dość! Nie chcę tak żyć. NIE CHCĘ! W dzień jakoś funkcjonuję.. Ale chwila samotności i już wszystko wraca. Każdy wieczór, każda noc budzi we mnie taki lęk. Kiedy tylko gaśnie światło, ja zamieniam się w bezbronną istotę. Płaczę... Do późnych godzin nocnych. A kiedy przychodzi sen, jest niespokojny... Śnią mi się koszmary. Rano wstaję wymęczona, jakbym pół działki przekopała. Mam dość tego ! Kiedy bronię się przed pomocą, wtedy ona jest. Kiedy się na nią decyzuję, znika nagle. A do tego mam uczulenie na własne łzy. Kur... Chora, niedorobiona, niezrównoważona gówniara... Dziękuję, że jesteście.. Dziękuję, że mimo wszystko nie odsunęliście sie ode mnie... Bo wielu tak zrobiło... Wy nie... Dziekuję.... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-25 02:17 Po pasterce. Wróciłam niedawno z pasterki. No cóż. Na żadnej pasterce tak się nie ubawiłam. Na żadnej pasterce tak nie odczuwałam tego, co dzisiaj. Po zadnej pasterce nie było mi tak smutno. Ubawiłam się, bo proboszcz na koniec wymieniał wszystkich, którzy byli jakoś związani z organizacją pasterki. Oczywiście scholę wymienił na końcu. Ale to normą jest. Lepszy fakt, że wypowiedział słowo 'umiłowana' w celu określenia scholi. A sarkazm było czuć jak nic ;] Czułam do niego ... nie wiem, jak to nazwać. Nie była to nienawiść. Nienawiść czułam tylko do dwóch osób w moim zyciu. Jedna się z niego usunęła, z drugą sobie jakos radzę. Nie wiem co to było... Chyba lodowata, zmrożona do szpiku obojętność. Czułam, że nic od niego nie chcę. Chciałam tylko ,żeby skończył jak najszybciej te swoje 'uduchowione' ogłoszenia. Na pasterce była jedna pani... Siedziała w I ławce, koło nas. Śpiewała głośno, totalnie fałszując i śmiała się mometami dość głośno. Znam ją z widzenia. MIeszka w tym samym bloku, co ja. Wszyscy się śmiali, kiedy ona zaczynała śpiewać z organistą. Ja też się śmiałam, fakt. Ale po powrocie do domu ogarnął mnie smutek. Po pierwsze - ona spędza święta sama. Po drugie - zachowywała sie tak, ponieważ była pod wpływem alkoholu. A mój stosunek do ludzi nadużywających jest taki, jaki jest. Szkoda mi tej kobiety, że wpadła w nałóg. To nie pierwszy raz, kiedy widziałam ją w takim stanie. Jakie to przygnębiające, że wódka może tak pochłonąć człowieka. Jak to było napisane w 'Małym Księciu': - Co ty tu robisz? - Piję - Dlaczego pijesz? - Aby zapomnieć - O czym zapomnieć? - Aby zapomnieć, że się wstydzę - Czego się wstydzisz? - Wstydzę się, że piję. I tak jest. 'Piję by paść, padam, by wstać, wstaję, by pić, piję, by żyć.' Błędne koło. I chyba alkoholizm jest gorszą chorobą od depresji. Chociaż... Tego już nie potwierdzę na 100%... komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-23 12:55 Spokoju i miłości. Moi drodzy. To drugie świeta z Wami. Kilku Blogowiczów odeszło, kilku nowych przybyło. Bez względu na to, czy jesteś stałym bywalcem tego potratu, czy przypadkowym przechodniem, z okazji nadchodzących Świąt Narodzenia Pańskiego, życzę Ci spokoju w te dni, rodzinnej atmosfery, zdrowia, pomyślności, miłości... Aby te święta nie były 'odklepane', tylko.. mimo wszystko jakoś uduchowione... Szczęscia w nadchodzącym Nowym Roku. Aby był lepszy od tego, ktory mija. Wesyołych Świąt ! ;* Natasia90. komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-22 23:52 Bueno Amigo. To on. Już dawno zwrócił moją uwagę. W internecie znalazłam jego profil. Fotka, krótka prezentacja... Potem jakoś tak, wyleciał mi z głowy. A ostatni o spotkałam go na czuwaniu. I on też zwrócił uwagę. Na mnie. A potem znów weszłam na jego profil. I sobie przejrzałam go dokładnie. A dziś. Na szkolnym spotkaniu opłatkowym poznalismy się. Ma na imię Radek, jest dwa lata starszy ode mnie i chodzi do 3 klasy o tym samym proilu, co ja. Ile zbiegów okoliczności. Jest ministrantem... Złożyliśmy sobie życzenia. Dzisiejszy dzień pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Pomimo, że to tylko kolega. Ale za to jaki kolega ;] komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-19 21:48 Wszystko się pie... wali. No i ok. Ja już nic nie musze. Uczyłam się wzorowo 9 lat, kurde... Starałam się jak mogłam, chciałam dostać się do tego pieprzonego 'Kopernika'. A teraz co mam? Pieprznięta polonica, która obniża mi oceny, bo 'nie trafiłam w klucz', a kujon z klasy ma te same odp i ma 5. Nie no, super. Do tego matematyca, która ma coś naprawdę nie tak z głową (tutaj naprawdę, nie jest to w formie złośliwej, bo ona jest chora na serio), która bardziej by się na polonistke nadawała. Ma wahania nastroju... Chyba, że klimakterium przechodzi, chociaz w jej wieku to bardzo wątpliwe. ;/ Ja już nic nie musze. Mam trzy wyjścia: -albo rzucę szkołę i będzie tyle mego, że nawet przysłowiowego 'kwitka' nie będę miała. -albo zmienię szkołę, "a co myślisz, że gdzie indziej będzie lepiej?"-mama. -albo skończę ze sobą i już nie będę miała takich rozterek. Nie no, wiem, że to nie wyjście, że to nie rozwiązanie, ale... No jak tu miec jakieś wmiarę realistyczne podejście do życia, jak z każdej strony sie wali? No jak?! komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-17 00:43 Pobudzacz. A teraz jest prawie 1 w nocy a ja siedzę i się uczę. Sobota w nocy a ja zakuwam i i tak nic z tego nie mam, bo nic nie rozumiem. Wypiłam kubek mocnej kawy, toteż nie usnę gdzieś do 3, może 4. A na 11.30 do kościoła... Wyrobię się. Wpadłam już w ten ciąg, że śpię po 4 może 5 h na dobę. Nie jest źle. W takim stanie najlepiej mi się uczy i przyswaja wiedzę. I również dobrze zrzuca kilogramy, bo żyjąc w biegu niemożliwym jest, żeby normalnie jeść. Ale jem. Spokojnie. Głodówki nie prowadzę, chociaż mi by to nie zaszkodziło. No... A ja zmykam. W tygodniu wpadnę, zobaczę, co się dzieje ;] Witaj nauko... Paa ;** komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-13 19:40 Bo przecież ja mam wszystko. Uhhh... Ostatnio miałam napisać, nie napisałam, bo mnie wykurzyli z kompa. Ale teraz nie napiszę tego, co chciałam napisac, bo już mi przeszło. A dzisiaj... Ja nie mogę tak dłużej. Na dniach będzie bilans w szkole, a ja mam łapy pocięte. Kurde... Bandaży sobie nie założę, a chustkę będzie kazała zdjąć. ;/ Się wtopiłam. MOże się jakoś wymigam, zobaczymy. Wczoraj byłam z rodzicami i bracholem na świątecznych zakupach. Nie chciało mi się jechać. A kij z tym. Ale oczywiście miłośc się w nich odezwała, jedziesz i koniec dyskusji. OK. W sklepie. Poganianie przez ojca, bo przecież, jakby to było. Kuźwa, market wielkopowierzchniowy a tu kuźwa w pół godziny obrobiliśmy się ze wszystkim. OK. ale na pewno nie powiem OK na to, że ten... mhm... mój tata objechał mnie od góry do dołu, bo soki źle do reklamówki włożyłam. Osz kur... Z drugiego końca miasta chciałam wracać na piechtę, ale się nie zgodzilil. ;/ A dzisiaj tata udowodnił mi, że wcale nie mam tak źle. Bo przecież mam uprane, ugotowane, posprzątane, mam komputer, telefon...tylko się uczyć i być wdzięcznym rodzicom. Jak on tak wyliczał to wszystko... Ja podświadomietak chciałam usłyszeć takie magiczne wyrażenie... 'masz rodziców, na których możesz liczyć'. Ale się nie doczekałam. Objechał mnie od góry do dołu... A jutro wywiadówka. Ja nie wiem, chyba zaj**ie mnie za oceny. Po raz pierwszy się boję wywiadówki. Mam średnią coś między 3,60 a 4,0. Nie wiem dokładnie. Ale on wychodzi z założenia, że mam się cały czas uczyć, i jak to... Przecież to niedopuszczalne, żeby wzorowa uczennica miała takie oceny. Chociaż... Jak on tak wrzeszczy... Albo się przypieprza... To sobie myślę, że chyba wolałabym, żeby mi przyłozył przez grzbiet... Bo ile można wysłuchiwać tego samego? Ile można wracać do jednego incydentu...? Ciało mam o wiele mocniejsze niż psychikę... komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-10 20:14 Tocząc nierówną walkę z życiem... ...znów się pocięłam. komentarze: 7 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-09 22:45 'Za Agę' A dzisiaj moje śniadanie wyglądało tak: pół wafla ryżowego posmarowanego niskosłodzonym dżemem. I good. A kolacja... To normalnie parodia. Siedzę... Nad sałatką ze świeżych warzyw. Wszyscy jedzą... Ja tak patrzę. nałożyłam sobie łyżkę... I... Zjadłam ją ;] Tylko, że to było tak: 'jeden kęs za Agę' 'teraz za Ciebie' {Ty wiesz, że to o Ciebie chodzi, bo mi kazałaś jeść} 'i jeszcze sama za siebie'. Powiem, że to ciekawy sposób. Myślalam,że to działa tylko na psychikę dzieci. Ale się myliłam... Albo i nie. Bo jakby nie było ja jestem dzieckiem... Ale i tak czuję się przepełniona...;/ komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-07 22:07 Nie jestem naturalną blondynką. Farbowaną, a zachowuję się jak naturalna. Swoją inteligencją w takie badziewie... Już kolejny raz odwaliłam numer, ale tym razem przegięłam i to ostro. Nie jeść przez pięć dni z rzędu? Oczywiście. A potem chodzić i cały czas coś 'wciągać'. Tylko ja jestem taka 'mądra'. Oczywiście w domu awantura, bo 'co ludzie powiedzą, że dziecko niedożywione'... Tylko, że to 'niedożywione' dziecko przy wzroście 174 cm waży 75 kg. 15 kg za dużo. komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-04 23:36 ...?! Chyba coś niedobrego zaczyna się dziać. Tylko, że ja mam świadomość tego. I chcę z tego się wydostać. Póki nie wdepnęłam w to poważnie. komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2006-12-03 15:04 Psuję wszystko. I tak jest. Odczuwałam niejednokrotnie wyrzuty sumienia. Ale od wczoraj jest po prostu ciężko. Mam przyjaciółkę... Jest 4 lata ode mnie starsza. No i ... Ona jest takim moim aniołem stróżem. Zawsze mogę na nią liczyć, zawsze stara się pomóc, pilnuje mnie, żebym czegoś nie odwaliła. W tym roku zaczęła studia w innym mieście. Poznała tam niedawno chłopaka. Zaczęło coś między nimi iskrzyć. Ale ona uznała, że musi wybrać między chłopakiem a mną. Bo jeśli się zwiąże z nim, będzie miała mniej czasu dla mnie itp. Ja jej mówiłam, żeby się mną nie przejmowała, żeby spróbowała ułożyć sobie życie... Ale ona wybrała wczoraj. Wybrała mnie. On jest tylko kumplem. Chociaż ona cały czas mówi, że to jej wybór, że jego zna bardzo krótko.. Ja się czuję winna. Bo gdyby mnie nie było, ona może by spróbowała?... Powiedzcie mi, co ja mam robić? :( komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » |