Nie ma jak pompa, śpiewała niegdyś Maryla Rodowicz. W polskiej ochronie zdrowia tylko nieliczni wiedzą, jak ze strażackiej sikawki zrobić użyteczne narzędzie. Uczestniczyłem niedawno w otwarciu Światowego Centrum Słuchu w podwarszawskich Kajetanach. Nazwa placówki, być może trochę na wyrost, w pełni oddaje splendor, jaki towarzyszył jej inauguracji. Wśród obecnych na sali: premier, marszałek Ewa Kopacz, kilku ministrów, niemal w komplecie senat Uniwersytetu Medycznego. Żaden z gości nie zdradzał najmniejszej oznaki głuchoty, choć pewnie wielu mogłoby złośliwie zauważyć, że problemy komunikacyjne to nie od dziś pięta Achillesowa tego rządu i by je poprawić, czas zgłosić się do specjalistów, którzy w nowych murach będą pomagać pacjentom. Ale nikt nie przyjechał na kurację – raczej żeby s...