Podczas IV Forum Pacjentów Onkologicznych, które w tym tygodniu odbyło się w Warszawie, wszyscy nawzajem szukali dla siebie poparcia. Aż dziwne, że na sali nie było nikogo z Ministerstwa Zdrowia ani NFZ, bo też pewnie wyciągnęliby życzliwą dłoń. Ponieważ jednak nieobecni nie mają racji, zostawmy litościwie na boku absencję decydentów i poddajmy pod osąd nowy zwyczaj, który rzucił mi się w oczy w trakcie wspomnianej konferencji. Ponieważ jej tematem była onkologia, większość czasu upłynęło na wylewaniu żalów pod adresem nieobecnych – i to, można powiedzieć, jest norma. Ktokolwiek uczestniczył w zgromadzeniach pacjentów i lekarzy, ten dobrze wie, że oba środowiska niezależnie od specjalności, pod jakiej sztandarem się zbiorą, już od lat mają wspólnego wroga, którym są władze resortu zdrow...