W ostatnich tygodniach uwaga Państwa z pewnością skupiona była w dużej mierze na receptach, ustawie refundacyjnej i protestach. Tymczasem ja o czymś zupełnie innym, mianowicie o eutanazji i o przeszczepach. Tygodnik „Forum” z 9 stycznia 2012 roku opierając się tekście niemieckiego „Die Zeit” opisał historię 43-letniej Belgijki Carine Geerts (imię i nazwisko zmienione), która wydała mi się na tyle bulwersująca, że postanowiłem poświęcić jej niniejszy felieton. Carine Geerts pochodziła z bogatego domu. Jej mąż był kapitanem, świetnie zarabiał. Trójka dzieci, własny dom. W pewnym momencie nadszedł jednak kryzys. Rozwód, alkohol. Carine zaczęła wieść ostre, burzliwe życie. W wieku zaledwie 42 lat doznała poważnego udaru mózgu. Latem 2004 r. wypisano ją z kliniki rehabilitacyjnej do domu. N...