Na tegoroczny kongres Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w Monachium zjechało ponad 28 tys. osób. „Gdzie te czasy, kiedy niemal wszyscy uczestnicy tych spotkań się znali” mówił podczas ceremonii otwarcia kongresu prezydent Towarzystwa prof. Michel Komajda z Francji. Dość powiedzieć, że pierwszy tego typu kongres odbywający się równo pół wieku temu w Londynie zgromadził niespełna dwa tysiące delegatów i byli to wyłącznie kardiolodzy. Dziś w zjazdach ESC tych biorą udział liczni interniści, pielęgniarki, naukowcy. Dla dziennikarzy europejskie spotkania kardiologów to duża gratka, choć stale rosnący ich rozmiar sprawia, że z czasem rośnie również frustracja. Trzeba bowiem wciąż wybierać pomiędzy toczącymi się równolegle sesjami, np. tą o nagłych zgonach sportowców na serce...