Przez ponad trzy godziny debatowano nad stanem ochrony zdrowia. I co? Ci sami ludzie, te same wątki, podobne postulaty. Szanowni dyskutanci, może wzięlibyście się do roboty? Grono osób, które przyjęły zaproszenie na debatę zorganizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość, nie wzbudziło żadnych reakcji. Może poza nieobecnością ministra zdrowia, który jednak chyba dobrze zrobił, że nie pojawił się w siedzibie Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego. Co prawda gospodarz tego miejsca, prof. Jerzy Jurkiewicz, ku mojemu zdumieniu – czuł się niezwykle „zaszczycony, że debata odbywa się w domu warszawskich lekarzy”, tym niemniej szef resortu zdrowia tym różni się od prezesa Kaczyńskiego oraz desygnowanego przez niego premiera in spe, że obecne bolączki ochrony zdrowia chyba już poznał, a o innyc...