Ani się człowiek obejrzał, a tu już koniec roku. Jaki był? Dość nerwowy. I to zarówno z racji toczącego polska gospodarkę od kilku lat kryzysu, jak i najrozmaitszych przykrych zdarzeń w ochronie zdrowia. Dość wspomnieć bałagan przy wprowadzaniu ustawy refundacyjnej i nagłą zapaść w dostępie do ważnych leków. Ale przełom roku to nie jest odpowiedni czas na narzekania. I nie im będzie poświęcony niniejszy felieton. Skupię się na czymś znacznie przyjemniejszym, a mianowicie na tym, co się w medycynie ostatnio udało. O jakich osiągnięciach było głośno, gdzie zanotowano największy postęp. Będzie to naturalnie wybór bardzo subiektywny, ale taki już przywilej felietonisty. Zabiegiem, który zrobił na mnie największe wrażenie, był przeprowadzony we wrześniu w szwedzkim Goeteborgu pionierski prz...